modern talking, blue system i inne projekty

 

Dieter Günther Bohlen (znak zodiaku – Wodnik, wzrost 183 cm) urodzil sie 07.02.1954 r. w Berne nieopodal Oldenburga, polozonym w pólnocno–zachodniej czesci Niemiec, pomiedzy oddalona o 40 km na wschód Brema i holenderska granica na zachodzie. Aby umiejscowic polozenie geograficzne tego malego gminnego miasteczka nalezy dodac, iz na pólnoc od Oldenburga rozciaga sie Morze Pólnocne, zas na poludniu - w odleglosci okolo 200 km - znajduje sie Dortmund i Zaglebie Ruhry. Sam Oldenburg bardziej rolniczy niz przemyslowy w ówczesnym czasie jako powiatowe miasteczko nie mial praktycznie nic do zaoferowania mieszkajacej w nim mlodziezy. Brak rozrywek i dyskotek byl zatem na porzadku dziennym, a szara monotonia zycia i brak perspektyw na przyszlosc sklaniala mlodych ludzi do marzen o opuszczeniu miasteczka najszybciej jak to tylko mozliwe.

Lata 1954 - 1970

Dziurawe drogi, ogólne bezrobocie, brak przedsiebiorstw i firm przemyslowych, kiepskie zarobki powodowaly, iz dorastajaca mlodziez myslala jedynie o wyjechaniu poza Oldenburg i wyrwaniu sie z miasteczka, w którym nic ciekawego po prostu sie nie dzialo, a cala rozrywka ograniczala sie jedynie do letniego fe-stiwalu kulturalnego, pazdziernikowego jarmarku oraz organizowanego na krótko przed swietami Bozego Narodzenia "Lambertimarkt". Przez pierwsze 10 lat zycia Dietera nic nie wskazywalo, ze najstarszy syn Hansa – inzyniera hydrauliki i konstruktora oraz wspólwlasciciela przedsiebiorstwa budowlanego – oraz Edith, pewnego dnia postanowi zbuntowac sie i niezbyt dokladnie wypelnic zyczenie swojego ojca, co do wlasnej przyszlosci. Od malego bowiem Dieter byl przygotowywany do przejecia przedsiebiorstwa budowlanego ojca i do pracy w nim z nalezyta dla rodziny sumiennoscia. Jego droga zyciowa byla zatem w za-sadzie od pierwszego dnia wyznaczona. Mialo to poniekad swoje podstawy, bowiem wlasnie w sektorze budowlanym coraz prezniej wówczas dzialajacym bylo w owym czasie najwiecej do zrobienia.

Co prawda na poczatku lat 60-tych warunki zycia w Oldenburgu poprawily sie, co zwiazane bylo z przejsciem wielu gospodarstw z uprawy roli na handel produktami rolnymi (w tym glównie zakladanie tzw. ferm kurzych) nie na tyle jednak by zbuntowana i znudzona monotonnia zycia mlodziez nie próbowala opuszczac sennego miasteczka w po-szukiwaniu lepszego zycia. Niemalze na kazdym rogu ulicy Oldenburga znajduja sie zabytki, takie jak chociazby muzea: Landesmuseum für Kunst und Kulturgeschichte, Oldenburger Stadtmuseum, stadtosche Kunstsammlungen, Staatliches Museum für Naturkunde und Vorgeschichte, Kleines Augusteum, a takze pochodzacy z 1604 r. zamek Herzogów, otoczony wspanialym i slynnym ogrodem w stylu angielskim. Oprócz nich znajduje sie ponadto Ogród Botaniczny, cale mnóstwo znajdujacych sie pod stala opieka konserwatorska zabytkowych domów mieszczanskich i wybudowana w 1468 r. wieza szpitala sw. Ducha oraz teatr miejski. Oldenburg wydawal sie zatem gigantycznym muzeum anizeli miastem, w którym tetni zycie. Paradoksalnie jednakze to wlasnie taka atmosfera konserwatywnej niezmiennosci i przesadnego spokoju byla swoistym napedem do dzialania dla mlodych ludzi. Nie chcieli oni zyc w miescie przypominajacym muzeum i wiesc zycia wedlug wzorców dyktowanych przez starszych, a im bardziej czuli sie przez nich ograniczani, tym impulsywniej szukali nowych dróg wyjscia z tej sytuacji – poprzez ucieczke i szukanie wlasnego, innego miejsca na ziemi. W zwiazku z powyzszym nic zatem dziwnego w checi poznania „wielkiego swiata” przez dorastajaca mlodziez. Takze Dieter nie nalezal do tych, którzy chetnie na zawsze zostaliby w Oldenburgu. Calkiem wczesnie ujawnily sie u niego dwie typowe dla Wodników cechy charakteru: po pierwsze – dazenie do wolnosci i po drugie – ciekawosc i otwartosc na wszystko co nowe.

Juz jako uczen mlody Bohlen uwielbial wystepy przed duza publicznoscia w szkole i potrafil przy tym zachowywac sie na scenie naturalnie i z duza swoboda. Fascynowalo go wszystko, co kolorowe, halasliwe, niezwykle, nieocze-kiwane, gdy zas byl do czegos zmuszany lub kiedy nakladano na niego jakikowiek obowiazek, budzilo to w nim tylko i wylacznie opór. Reakcje obronne nie nalezaly u niego do rzadkosci. Nastoletni Bohlen koniecznie chcial byc niezalezny, chcial czuc sie wolny jak ptak. Zycie traktowal jak cyrk z gigantyczna arena, posrodku to której z przyjemnoscia stawial wlasna osobe. Kiedy z jakiegos powodu zaczynal czuc sie ograniczany, nie byl w stanie zrobic kompletnie nic, a co gorsze nie potrafil takiej sytuacji opanowac. Mozna nawet powiedziec, ze to raczej takie sytuacje opanowywaly na swój sposób jego. Jedyna rzecza, na jaka bylo go wówczas stac, bylo bicie glowa w mur bez wzgledu na sku-tki, jakie to mogloby przyniesc czy to jemu samemu, czy tez wszystkim innym. Nie mniej jednak w wa-runkach sprzyjajacych, potrafil wyzwolic w sobie niesamowita, niezwykla wprost energie. Warunkiem ko-niecznym bylo jednak to, ze to co robil musial uwazac za sluszne, a dodatkowo musialo byc to cos na co mial wlasnie ochote.

Od mlodych lat bardzo czesto potrafil zaskakiwac swoje otoczenie szalonymi pomyslami i przedsiewzieciami. Czesto jego poczynaniom towarzyszyl sprzeciw glównie ze strony samych rodziców, a nierzadko równiez jego nauczycieli. Jednakze nawet jesli caly swiat zdawal sie byc jemu przeciwny i kiedy nikt nie wierzyl w mozliwosc realizacji jakiegos jego pomyslu a co za tym idzie gdy nikt nie chcial mu pomóc w realizacji szalonych pomyslów, wtedy zwyczajnie i po prostu zabieral sie do ich realizacji sam. Potrafil na przekór wszelkim przeciwnosciom i barierom losowym przeforsowywac swoje opinie. A poniewaz Didi byl dobry we wszystkim, do czego by sie nie zabral i odnosil w tym co sobie zalozyl znaczne sukcesy byl za to powszechnie podziwiany udowadniajac tym samym slusznosc swojej strategii dzialania. Priorytetem dla dorastajacego Dietera Bohlena w jego planach na najblizsza przyszlosc stalo sie zatem wyrwanie sie za wszelka cene z Oldenburga, a to z kolei stanowilo dla jego poczynan naped i motywacje do wszel-kiego dzialania. Z jego punktu widzenia nie móglby nigdy osiagnac sukcesu pracujac w firmie swojego ojca, a co za tym idzie nie chcial by jego zycie bylo ograniczane poprzez dopasowywanie sie do okreslonych warun-ków byto-wych. Bohlen wolal raczej dopasowywac warunki bytowe do samego siebie. Jezeli zmuszony bylby do podjecia pracy w firmie swojego ojca to najprawdopodobniej nie tylko wplyneloby to destrukty-wnie na jego psychike, ale i istnienie w przyszlosci i prosperowanie na wysokim poziomie przejetego od ojca przedsiebiorstwa byloby przypuszczalnie zagrozone, co mogloby zakonczyc sie jego ruina.
Dieter jest bowiem osoba nieprzewidywalna – do tego stopnia, iz gdyby kiedykolwiek chcial zakonczyc swój etap zycia jako producent czy kompozytor muzyczny najprawdopodobniej nie pytajac nikogo o rade poszukalby nowego wyzwania zamykajac tym samym swoje muzyczne dokonania w jednej chwili. Wynika to z jego skomplikowanej natury – choc dla niego samego takie dzialania sa czyms jak najbardziej oczywistym. Jego zycie bowiem to szukanie wciaz nowych wyzwan i sprostanie celom jakie sobie stawia. Gdyby zalozyl sobie, iz konczy definitywnie z muzyka i zgodnie z wola ojca przejmuje przedsiebiorstwo budowlane od niego, pewnie by to zrobil, a bedac szefem firmy budowlanej bylby prawdopodobnie tak samo przekonujacy w tym co robi jak jest przekonujacy jest jako producent muzyczny – pod jednym warunkiem – musialby tego naprawde chciec sam z siebie, bez ingerencji osób trzecich.

Wrócmy jednak do lat dziecinstwa Dietera.
Pierwsze dwa lata szkoly minely mu bez wiekszych problemów, jednak od klasy trzeciej zaczely pojawiac sie coraz wieksze trudnosci zauwazalne przede wszystkim w stosunkach Dietera z nauczycielami. Nauczyciele widzieli w nim przede wszystkim rozpieszczonego malolata, nie pozwalajacego na to, aby inni mówili mu co, gdzie i jak ma robic i który za wszelka cene zawsze stara sie przeforsowac swoje racje. Didi nie majac bowiem nigdy zamiaru, ani najmniejszej ochoty podporzadkowania sie klasie, a tym bardziej swoim nauczycielom musial zmienic szkole. Zdecydowana postawa nauczycieli byla dla Bohlena niczym innym jak zmuszaniem go do podporzadkowywania sie ich woli. Poniewaz sami nauczyciele byli dla Dietera ludzmi z innej epoki stosujacymi prymitywne metody wychowawcze nie do przyjecia, Didi pozostaje uparty i nie poddaje sie licznym próbom przelamania jego oporu. Nadal ma wlasne zdanie i wyraza je nie zwazajac na to czy sie to komus podoba czy nie. Nie dzialaja na niego zadne prosby, grozby ani tym bardziej autorytety nauczycielskie wymagajace bezwzglednego posluszenstwa w tamtym czasie. Przykladem moze byc chec zrobienia z Dietera przez nauczycieli czlowieka praworecznego. Bohlen urodzil sie bowiem jako leworeczny i chociaz „przestawiono” Dietera poprzez ciagle zmuszanie do pisania prawa reka na praworecznosc to jednak wiele rzeczy wykonuje do tej pory nadal reka lewa np. poslugiwanie sie rakieta tenisowa. Chociazby tego typu absurdy zwiazane z prawo badz leworecznoscia Bohlena byly czesta przyczyna konfliktów i napiec pomiedzy Dieterem a jego nauczycielami, choc oczywiscie nie tylko te. Jedynym autorytetem dla niego w tamtym czasie byl jego wuj – doktor Heinz Giszas – szef stoczni w Hamburgu.

Prawdopodobnie gdyby nie wuj, sytuacja jaka wytworzyla sie w szkole i jaka panowala wokól Dietera, a która dawno przerosla juz jego rodziców bylaby procesem poglebiajacym sie i nieodwracalnym. To wlasnie doktor Giszas obudzil w Dieterze ambicje, dzieki którym coraz czesciej blyszczal on w szkole. Coraz lepsze wyniki w nauce Didiego zaczely przykuwac uwage nauczycieli i kolegów i odsuwaly w cien jego wczesniejsze problemy. W krótkim czasie Bohlen staje sie zatem wzorem do nasladowania dla swoich kolegów i ze wzgledu na doskonale wyniki w nauce zostaje przeniesiony ze szkoly zawodowej do gimnazjum. Niestety w krótkim czasie w nowej szkole powracaja ponownie problemy Dietera z nauczycielami, którzy nie potrafia w zaden sposób do niego dotrzec. Dodatkowo pojawiaja sie nowe problemy Bohlena zwiazane z eksperymentowaniem z narkotykami. Sa to co prawda tylko "jointy" palone od czasu do czasu, ale w rezultacie Bohlen przylapany na ich paleniu musi opuscic gimnazjum i zostac przeniesiony do innego, którego równiez w zwiazku z licznymi problemami stwarzanymi przez siebie nie konczy. Poniewaz zarówno rodzice jak i nauczyciele dochodza do wniosku, ze jest przypadkiem beznadziejnym wychowawczo zostaje oddany do szkoly z internatem w Wersen kolo Osnabruck.

Koszmar dla pragnacego wolnosci Dietera dopiero teraz rozpoczal sie na dobre. W tej szkole bowiem w przeci-wienstwie do poprzednich, zarówno podczas nauki jak i po godzinach szkolnych Dieter nie ma praktycznie na nic czasu. Od samego rana az do póznego wieczora bez przerwy zajmuja sie nim nauczyciele, wychowawcy i personel opiekunczy. W tej szkole nie pozwala sie uczniom praktycznie na nic, co wykracza poza ich obowiazki, a takze czynnosci zwiazane ze szkola i nauka. Nawet jesli nawet uda mu sie wygospodarowac kilka wolnych chwil, musi obowiazkowo poinformowac nauczycieli, w jaki sposób zamierza ten czas spozytkowac i uzyskac na to ich zgode. Do wszystkiego bowiem wymagana jest wczesniejsza zgoda personelu – nawet do napisania listu do rodziców. Dodatkowo za kazdym razem musi on udowodnic, iz otrzymujac zgode na wykonanie jakiejs czynnosci wlasnie ja - wykonal i nie zajmowal sie w tym czasie niczym innym.

Dieter zaczyna zatem traktowac szkole z internatem jak wiezienie. Nie mogac juz zniesc ciaglego obserwowania, pilnowania i ograniczania swobód decyduje sie na odbycie powaznej rozmowy ze swoim ojcem i kontynuuje ja tak dlugo i z takim uporem az przekonuje ojca by móc wrócic do Oldenburga i kontynuowac nauke w kolejnym gimnazjum.
Pobyt w internacie niemniej jednak zlamal twardy charakter Dietera. Lekcja pokory i uleglosci uswiadomila mu, ze czas beztroski juz minal. Teraz musi zaczac radzic sobie z wkraczaniem w doroslosc. Wyzwalajac zdolnosci i ambicje, które zawsze w nim drzemaly przelamuje kolejne bariery, doskonale radzac sobie z rozmaitymi problemami pojawiajacymi sie co i rusz na jego drodze zyciowej.
Nawet w sporcie nie ma sobie równych – podczas mlodziezowych mistrzostw Niemiec, a takze podczas innych imprez sportowych zawsze jest w scislej czolówce, zgarniajac nagrody i wyróznienia. W skoku w dal, bieganiu i koszykówce przez wiele lat uwazany jest za najlepszego w swojej szkole. Sukcesy szkolne mimo wszystko nie wplywaja jednak pozytywnie na jego styl bycia i zachowania. Niestety z powodu ciaglego przeszkadzania nauczycielom w prowadzeniu lekcji nadal otrzymuje uwagi i wpisy do dzienniczka, które rzutuja na jego dokonania Wysportowany o bardzo dobrej kondycji sprawdza ja równiez nie tylko na zawodach sportowych, ale tez i noca, kiedy to potajemnie wykrada sie przez okno domu rodzinnego i udaje sie na najblizsza dyskoteke. Przylapywany przez rodziców czesto musi odsiedziec swoje w areszcie domowym.

Niemniej jednak od czasu powrotu z Wersen oprócz takich niewiele znaczacych wybryków wszystkie poprzednie w tym glównie szkolne wynikajace z jego trudnego charakteru zniknely jak za dotknieciem czarodziejskiej rózdzki. Dieter stal sie tak dalece dobrym uczniem, ze swoimi osiagnieciami szkolnymi, iz przebijal wszystkich swoich kolegów ze szkoly, zas w dziewiatej klasie ze wzgledu na ogromne postepy w nauce przeskoczyl poziom nauczania o jeden rok pomijajac klase dziesiata i rozpoczynajac nauke w jedenastej. Przeskoczenie jednego poziomu nauczania nie wplynelo bynajmniej na jego postepy w nauce i nadal byl on jednym z najlepszych uczniów praktycznie we wszystkich przedmiotach.
W wieku 17 lat zostal dopuszczony do matury. Na egzaminie dojrzalosci przy pierwszym podejsciu otrzymal ocene 1,8 (bardzo dobra) i tym samym osiagnal pierwszy cel na drodze, która wyznaczyl mu ojciec a jednoczesnie postawil pierwszy krok do wyrwania sie z nudnego malomiasteczkowego Oldenburga.
Cofnijmy sie jeszcze na chwile o kilka lat i skupmy na muzyce, której tworzenie stalo sie przeciez glównym zajeciem Dietera Bohlena i kluczem do jego ogromnego sukcesu. Dieter rozpoczal swoja przygode z muzyka w wieku 10 lat (niektóre zródla podaja, iz zainteresowanie muzyka przyszlo nieznacznie pózniej – a mianowicie w wieku lat 12). Prawdopodobnie jest to spowodowane rozbieznoscia zwiazana z zainteresowaniami muzycznymi (fascynacja zespolem The Beatles, a napisaniem pierwszego wlasnego nagrania).

Lata 1964 – 1966 byly zatem dla Bohlena jednymi z najbardziej znaczacych w jego karierze i zawazyly na wyborze drogi zyciowej. W tych latach wlasnie jego zycie osiaga pewien punkt zwrotny. Na niemieckich listach przebojów króluja takie swiatowe hity jak "She Loves You", "I Want To Hold Your Hand", "Roll Over Beethoven", "Misery", "Komm, gib mir deine Hand", "Sie liebt dich", "Please Please Me", "Can't Buy Me Love", "Do You Want To Know A Secret", "Long Tall Sally", "Please Mr Postman", "A Hard Days Night", "If I Fell", "I Should Have Known Better" i najlepsza grupa na swiecie - The Beatles.
Na calym swiecie w tym równiez w Niemczech wybucha tzw. beatlemania. Równiez Bohlen lapie bakcyla beatlemanii, gdy tylko po raz pierwszy uslyszal slynna grupe z Liverpoolu. Nagrania zespolu tak mocno wplywaja na niego, iz postanawia nauczyc sie gry na gitarze. Bardzo szybko doprowadza swoje zamierzenie do konca. Jeszcze mniej czasu zajmuje mu opanowanie akordów piosenek najnowszych przebojów Beatlesów.
Innymi gwiadami muzycznymi, które w tamtym czasie wywarly pietno na mlodym Bolenie, a które próbuje on nasladowac zarówno muzycznie jak i wokalnie – nie stroniac od wykonywania coverów ich nagran byli Bob Dylan, Donovan, The Byrdy. Takze w tym samym czasie próbuje swoich pierwszych sil jako kompozytor.

Majac 12 lat komponuje swoja pierwsza piosenke "Viele Bomben fallen" („Spada wiele bomb”) która jest protest-songiem w stylu Boba Dylana. To i jeszcze kilka innych wlasnych nagran nastoletni Didi wykonuje podczas amatorskiego konkursu mlodych talentów, jednak publicznosc nie potrafila wówczas docenic jego kompozycji. Sam Bohlen nie tylko nie zrazil sie zaistnialym faktem, ale postanowil poszerzyc swoje zdolnosci muzyczne poprzez podjecie nauki gry na kolejnym instrumencie – pianinie.
Od tego momentu cel zyciowy staje sie dla Dietera Bohlena jasny i prosty – podejmuje on decyzje, iz zostanie muzykiem. Zazwyczaj w „goracej wodzie kapany” Didi chcialby zrealizowac ten pomysl od reki, niemniej jednak nie majac 21 lat (tyle bowiem potrzeba bylo wówczas miec w Niemczech by decydowac o samym sobie i wyrwac sie spod opieki rodzicielskiej) nie mógl byc w pelni samodzielnym.
Najwazniejsza zatem stala sie dla niego matura, która oprócz otworzenia drzwi do podjecia studiów, tym samym dawala mozliwosc wyrwania sie przynajmniej w czesci spod wladzy rodzicielskiej i z rodzinnego Oldenburga.
Mozna powiedziec, ze w przypadku osiagniecia pelnoletnosci Bohlen mial olbrzymiego pecha. Otóz 1 stycznia 1975 r. na piec tygodni przed jego 21 urodzinami zostal w Niemczech wprowadzony nowy przepis, obnizajacy granice osiagniecia doroslosci do 18 lat, a co za tym idzie wedlug tego przepisu Dieter byl juz wtedy od prawie 3 lat pelnoletni. Dla niego zatem ten przepis pojawil sie zbyt pózno.


Lata 1971 - 1978

Zdanie matury bylo pierwszym krokiem na drodze Dietera Bohlena do usamodzielnienia sie i czesciowego uniezaleznienia od rodziców, a jednoczesnie mozliwoscia poznania "innego swiata" poza Oldenburgiem. Stanowilo to równiez pierwszy krok do tego, by dostac sie na studia wyzsze, choc to ostatnie akurat nie stanowilo w oczach Didiego wymiernej korzysci dla niego samego. Powodowalo bowiem koniecznosc odsuniecia kariery muzycznej na dalsza przyszlosc. Niemniej jednak posluszny woli rodziców rozpoczal w 1971 r. studia na uniwersytecie w Göttingen (Getynga). Przekonany o tym, iz jedynie kariera muzyczna wchodzi w rachube w jego przypadku dlugo nie mógl zdecydowac sie na kierunek studiów ostatecznie wybierajac ekonomie, co po jej ukonczeniu pozwoliloby mu w niedalekiej przyszlosci na blyskawiczne usamodzielnienie sie finansowe od rodziców jako doradcy finansowemu w jednej z niemieckich firm. W owym czasie bowiem w Niemczech stanowisko doradcy finansowego badz menagera bylo bardzo dobrze platnym zajeciem.
Wlasnie podczas studiów w Getyndze na BWL-Studium nie rezygnujac z postawionego przed soba celu zyciowego mlody Bohlen rozpoczyna poszukiwania stylu muzycznego w którym móglby sie realizowac. Nie jest to dla niego bynajmniej proste - poczatek lat 70-tych to era muzyki rockowej w której nie ma juz miejsca na wczesniejsze fascynacje muzyczne Didiego. Moda na "The Beatles" minela bezpowrotnie, zas kultura hippisowska wywodzaca sie z odleglej Ameryki szybko tracila swoich zwolenników. Blyskawicznie znikaja powiazane z nurtami muzycznymi hasla typu "Flower-Power" i "Love & Peace" a na scenie swoje sukcesy zaczynaja odnosic takie grupy, jak Led Zeppelin czy Deep Purple. Coraz wieksza popularnoscia ciesza sie uznawane wówczas za ekscentryczne i bardzo progresywne zespoly Pink Floyd i Genesis.
Brak zdecydowania zwiazanego z wyborem stylu muzycznego i jednoczesnie skromny budzet finansowy otrzymywany notabene od rodziców zmusza Didiego do "zaangazowania sie" do pierwszego zespolu muzycznego "Da Capo", z którym to podczas weekendów odwiedza okoliczne miejscowosci i przygrywa na wieczorkach tanecznych i tym podobnych imprezach. Nikt juz dzis nie pamieta o tym zespole jako i ze nie osiagnal on wielkich sukcesów muzycznych, a nakierowany byl glównie na zdobycie pieniedzy przez wystepujacych w nim muzyków. Nie inaczej bylo z Dieterem, który traktowal "Da Capo" jako zródlo dochodów finansowych i podreperowania budzetu studenckiego. Wlasnie dzieki wystepom i uzyskanym w ten sposób zasobom finansowym mógl oplacac czesne i spelniac drobne zachcianki, na które przy ograniczonych funduszach otrzymywanych od rodziców nie bylo go stac. Pieniadze zarabiane w ten sposób traktowal równiez jako ewentualne zabezpieczenie w razie wystapienia problemów z uzyskiwaniem ich od ojca.


Po czesciowym finansowym usamodzielnieniu sie Dieter podejmuje równiez wybór stylu muzycznego, który w ówczesnym czasie najbardziej mu odpowiada. Wraz z zespolem "Aorta" kolejnym we wczesnej karierze Didiego w malenkim, zadymionym klubie studenckim grywa ambitny jazzrock w stylu Chicago czy Blood, Sweat & Tears. Zespól podobnie jak i poprzedni, w którym wystepowal Bohlen nie przebija sie na scenie muzycznej zarówno dlatego, ze zespoly grajace jazzrock nie byly wówczas zbyt popularne w Getyndze, a ponadto zespól "Aorta" nie jest zespolem powalajacym muzycznie na kolana. Jego idole muzyczni grajacy taka muzyke sa zdecydowanie lepsi, a brak zapotrzebowania na ten rodzaj muzy nie sprzyja mozliwosciom wybicia sie wsród szerszej publicznosci. Festiwale studenckie stanowiace jedyna mozliwosc zaistnienia na rynku muzycznym w Getyndze w najlepszym przypadku daja mozliwosc zdobycia jakiejs lokalnej popularnosci i moga co najwyzej prowadzic do zaistnienia w gazetce studenckiej albo w miejscowym dzienniku - co oczywiscie nie jest szczytem marzen ambitnego Bohlena.
Poszukiwania stylu muzycznego doprowadzaja w 1976 r. do zaistnienia Dietera w kolejnym - trzecim juz - zespole "Mayfair", który nalezy do tak zwanych mocniejszych i bardziej agresywnych muzycznie grup rockowych, jakie dzialaja wówczas w Getyndze i okolicach. Mocniejsze brzmienie daje Dieterowi mozliwosc wyladowania stresu i agresji nagromadzonego przez lata, a jednoczesnie daje mu mozliwosc wyrazania wlasnych przekonan, zarówno tego co go drazni jak i bulwersuje. Jednoczesnie zgodnie ze stylem muzycznym jaki prezentuje pozwala rosnac swoim wlosom do niespotykanej juz nigdy wiecej dlugosci. Wkracza on w tym okresie w etap szalenczej pracy kompozytorskiej. Prawdopodobnie dla samego "Mayfair" Didi napisal w tym czasie ponad 200 piosenek o róznym stylu muzycznym i róznym gatunku.
Niestety nie ma zadnego singla, który bylby zapewne obecnie najbardziej poszukiwanym rarytasem muzycznym zwiazanym z Bohlenem… Chociaz…. istnieje singiel "Mayfair" wydany w 1976 r. (z cala pewnoscia Bohlen byl w tym czasie w zespole grajac w tym okresie na instrumentach perkusyjnych) zatytulowany "Train of love - Mayfair Theme" napisany przez James'a Hopkins'a i Geofrrey'a Peacey. Na tym singlu mozemy przeczytac, iz zaangazowani w to nagranie byli równiez: A. Francis i Day & Hunter.
A zatem nie ma na singlu nazwiska Bohlen - chyba, ze jak to czesto u Dietera bywalo w jego karierze ukryl sie on pod pseudonimem artystycznym albo po prostu chodzi o zupelnie inna - nie zwiazana z Dieterem grupe.
Prawdopodobnie wiekszosc napisanych ówczesnie nagran zostalo rozeslanych przez mlodego Bohlena jako oferta dla firm plytowych - jednak nie zdobyly one na tyle popularnosci by zostac wypuszczone na niemiecki rynek muzyczny. Jednym slowem podsumowujac powyzsze mozna powiedziec, ze jesli tylko w glowie Dietera pojawila sie jakas mysl, pracowal nad jej realizacja przez cale tygodnie by nastepnie porzucic projekt w jednej sekundzie i zajac sie zupelnie czyms innym.
Poniewaz studia Dietera nieuchronnie zblizaly sie do konca, z kazdym dniem przyblizala sie koniecznosc podjecia przez niego decyzji co do dalszej przyszlosci po ich ukonczeniu. Bohlen nie mial zamiaru pozostac w Getyndze, w której nie widzial dla siebie perspektyw szczególnie muzycznych, a juz tym bardziej wrócic do Oldenburga.


Zdajac sobie sprawe z tego, iz nie majac umowy z zadna wytwórnia czy tez firma plytowa nie ma pieniedzy na swoje dalsze utrzymanie. Gdyby wrócil bowiem do rodzinnego miasta najprawdopodobniej przekreslilby tym samym swoja kariere muzyczna - jesli nie na zawsze to z pewnoscia na bardzo dlugi czas. Bylo mu wlasciwie bez róznicy czy firma plytowa zatrudni go jako kompozytora, muzyka, piosenkarza, producenta, arranzera czy w koncu jako autora tekstów - gdyz samo zatrudnienie i otrzymanie kontraktu w takiej firmie gwarantowalo zdobycie pieniedzy na swoje dalsze utrzymanie. Chcac isc droga muzyczna wiedzial, iz po przekazaniu takiej tresci wiadomosci swojemu ojcu nie otrzyma dalszych srodków finansowych, a co za tym idzie obowiazkowo musi zdobyc kontrakt. W ten sposób oszczedzilby sobie upokorzenia jakim byloby proszenie rodziców o dalsze pieniadze chociazby na jedzenie i czynsz gdyby jego kariera nie rozwinela sie tak, jak o tym marzyl.
W tym czasie mlody Bohlen coraz wiecej komponuje wysylajac swoje piosenki do wszystkich mozliwych wytwórni plytowych i innych firm jakich adresy zdolal tylko znalezc. Niestety wszystkie wysylane przez niego nagrania demo do róznych wytwórni nie byly na tyle interesujace by otrzymal jakakolwiek propozycje pracy. Skrzynka pocztowa pozostawala wciaz pusta, pomimo kilkukrotnego codziennego jej odwiedzania.
Rzeczywistosc ciagle jednak wydawala sie byc przekleta. Jedynymi odpowiedziami na jego starania jakie podejmowal byly nieliczne odmowy pracy o ile w ogóle jakies listy pojawialy sie w jego skrzynce. Tresc listów znal juz Bohlen na pamiec, gdyz zazwyczaj nie róznily sie one znacznie miedzy soba, tak jakby pisala je jedna i ta sama osoba we wszystkich wydawnictwach plytowych i firmach muzycznych w calych Niemczech.
Urodzonemu w przyslowiowym czepku Dieterowi powoli zaczelo wydawac sie, iz pomimo potrójnie cudownego zbiegu okolicznosci co do jego urodzin (urodzil sie bowiem 07; w niedziele; a suma daty urodzin biorac pod uwage dzien i miesiac dawala liczbe 9, która numerologicznie uchodzi za bardzo szczesliwa) ciazy na nim jakas klatwa w polaczeniu z fatalnym pechem, który za nic w swiecie nie chce go po prostu opuscic...


Przy takim stresie i przy pozytkowaniu czasu na wystepy w zespolach muzycznych zadziwiajacy wydaje sie fakt, iz Dieter znajdowal jeszcze czas na studia. Niemniej jednak wlasnie wbrew pozorom nalezy powiedziec, iz wychodzilo mu to znakomicie. Prawie nigdy nie spóznial sie na wyklady i rzadko opuszczal zajecia, zas prace egzaminacyjne dostarczal zawsze w wyznaczonym terminie, co przeciez bylo wrecz nagminne nierealne jesli chodzi o jego poprzednie szkoly. To wszystko zatem bylo doskonalym dowodem na to, jak wielka sila i jak ogromne poklady energii tkwia w nim samym, a jednoczesnie jak idealnie potrafi pogodzic to, co z jednej strony stanowilo dla niego normalny obowiazek z tym czego pragnie, co sprawia mu przyjemnosc i do czego dazy. Napedzany przez wlasna ambicje i wiare w siebie, której nie mozna mu bylo w koncu odmówic nigdy sie nie poddawal. Wielu kompozytorów po pierwszych niepowodzeniach jakich doswiadczyl Dieter juz daloby sobie spokój z kolejnymi próbami osiagniecia sukcesu. Natomiast on nie tracac nadziei, po kazdorazowym otrzymaniu listu chcac byc stuprocentowo pewien, iz po raz kolejny nie zostal doceniony czesto przyjezdzal do firm osobiscie, by uslyszec to samo, co stalo czarno na bialym w liscie zawierajacym tak dobrze znane mu slowa odmowy. Nie mógl po prostu uwierzyc, ze niemozliwym staje sie zrealizowanie tego, co sobie zaplanowal, ze jego kariera muzyczna staje coraz bardziej po znakiem zapytania. W jego sposobie myslenia i w jego zyciu nie bylo miejsca na odmowy, a co za tym idzie sam Dieter nie potrafil sie z tym pogodzic i tego zaakceptowac.

Kolejna lekcja zycia jaka dostawal na przekór wszystkiemu zaowocowala jednak czyms zupelnie przeciwnym. Gorzkie doswiadczenia jakie w tym okresie zgotowal nieprzychylny dla niego los jednoczesnie dostarczyly mu cennych doswiadczen tak bardzo potrzebnych w jego dalszej karierze. To wlasnie podczas studiów i staran o zatrudnienie w firmie plytowej nauczyl sie, ze czasem trzeba wykonac pozorny krok w tyl, by osiagnac cel i postawic duzy krok naprzód, a wlasnie takie pozorne cofniecie sie moze okazac sie w przyszlosci czyms, co w rezultacie ma decydujace znaczenie co do dalszej kariery i losów zyciowych. Jednego zdaniem Dietera trzeba sie bylo tylko nauczyc - nauczyc sie tego by wykonac krok w tyl w odpowiednim stylu. Dieter Bohlen jako dobry obserwator uswiadomil sobie ponadto jeszcze jedna wazna prawde zyciowa - otóz to, co przychodzi latwo i bez problemów powoduje, iz nie sprawia przyjemnosci i staje sie normalnoscia. Jednoczesnie zas dochodzenie do swoich celów szybko i bez wysilku powoduje zatracenie widocznosci samego celu jaki sie przed soba stawia i nieumiejetnosc wykorzystania sukcesu jaki sie osiagnelo. Osoby, które w taki bowiem sposób osiagaja sukcesy po prostu plajtuja od nadmiaru szczescia i tzw. uderzenia wody sodowej do glowy.

Pobyt na uniwersytecie nauczyl mlodego Bohlena czegos jeszcze - a mianowicie, ze tak naprawde nie istnieje pojecie szczescia czy tez pecha, na wszystko bowiem trzeba samemu zapracowac i bez tego nie mozna po prostu niczego osiagnac. Jesli tylko potrafi sie walczyc o swoje i nie porzuca sie tego, co sie zamierza, a konsekwentnie z wiara a do tego z wlasciwym uporem dazy sie do obranego przez siebie celu wczesniej czy pózniej osiaga sie prawdziwy sukces. Z perspektywy czasu mozna zatem powiedziec, iz grajac podczas pobytu w Getyndze w zespolach o tak odmiennych stylach muzycznych Dieter jednak osiagnal swego rodzaju sukces. Wlasnie ta róznorodnosc muzyczna pozwolila mu zostac tak wszechstronnym kompozytorem jakim go wlasnie znamy, a jednoczesnie pozwolila mu zaskakiwac nas tak odmiennymi projektami muzycznymi jakimi zajmowal sie w swojej pózniejszej karierze.
W 1973 r. wlasnie podczas studiów w Getyndze w jednej z dyskotek stanowiacej jedno z jego ulubionych miejsc - w której Dieter czesto sie pojawial - o charakterze anty-rasistowskim (przynajmniej z nazwy) ("Afro-Asiaten-Heim") poznaje swoja przyszla zone Erike.
Urodzona 29 wrzesnia 1954 r. w Bad Wildungen Erika byla z wyksztalcenia dekoratorka i stylistka wnetrz. O tyle dziwny byl to zbieg okolicznosci, iz Erika nie miala nic wspólnego ze scena muzyczna a tym bardziej z muzyka w ogóle. Dodatkowo nie byla powiazana równiez z zadnymi kregami uniwersyteckimi w jakich obracal sie Bohlen.

Mlodzi pobrali sie (ubrani w jeansy) dokladnie w 10-ta rocznice znajomosci w dniu 11 listopada 1983 r. w Wandsbeck kolo Hamburga, co wówczas nie wzbudzilo zainteresowania opinii publicznej (odwrotnie niz w przypadku slubu Thomasa Andersa z Nora) jako, ze Bohlen nie byl wówczas jeszcze rozchwytywanym producentem i popularna gwiazda muzyczna.
Jedna z najwazniejszych cech charakteru Bohlena byla umiejetnosc latwego nawiazywania kontaktów z innymi ludzmi oraz umiejetnosc rozmawiania z nimi i bywania tam, gdzie sie spotykaja. Wlasnie ta cecha pozostala Bohlenowi w duzym stopniu do dzisiaj - poprzez osobiste rozmowy, poprzez poznawanie uczuc innych ludzi i przebywanie razem z nimi na codzien mógl bezposrednio poznawac ich potrzeby, ich zyczenia oraz to co interesuje ich najbardziej, co najbardziej im sie podoba. Sam potrzebowal towarzystwa innych ludzi i najlepiej czul sie wówczas, gdy byl nim otoczony. Bohlen jest bowiem osoba, która potrafi zarówno rozmawiac jak i byc doskonalym sluchaczem.
Najwazniejsza dla niego jest równiez reakcja innych na rozmaite style muzyczne, dzwieki, rytmy oraz efekty.
To niesamowite, jak szybko Dieter znajduje sie w centrum zainteresowania gdziekolwiek by sie nie pojawil, szczególnie, iz przykuwa wzrok innych wysokim wzrostem i zauwazalnymi z daleka blond wlosami.
W 1977 r. Bohlen po raz pierwszy staje przed mikrofonem w profesjonalnym studio nagraniowym.
Wspólnie z przyjacielem z lat studenckich w Getyndze - Holgerem - zaklada duet "Monza".
Nagrania "Hallo Taxi Nr 10" oraz "Cola und Rock'n'Roll" znalazly sie na pierwszym singlu tego duetu (Hallo Taxi Nummer 10 - CBS 7" 6057 - 1978), jaki zostal zarejstrowany i ukazal sie na rynku muzycznym.

Kolejnym singlem byl "Heiße Nacht in der City" (niemiecka wersja przeboju Nicka Gildera "Hot Child In The City") wraz z drugim nagraniem (umieszczonym na stronie B) "Ginny".
I na tym wlasciwie, zanim wspólpraca pomiedzy Dieterem a Holgerem na dobre sie rozpoczela, juz sie w zasadzie skonczyla.


Wracajac do debiutanckich singli Monza - oba sprzedawaly sie tak zle, nie wchodzac w ogóle na listy przebojów, ze poza fanami muzyki Didiego niewiele osób juz dzis o nich pamieta.
Wczesniej grajac na zwloke przed nieuchronnym ukonczeniem studiów z wyróznieniem Dieter celowo odpuszcza jeden z egzaminów po prostu go nie zdajac, a tym samym przedluzajac sobie na wlasne zyczenie czas na podjecie ostatecznej decyzji co do dalszej przyszlosci.
Zaraz jednak po rozczarowaniu brakiem popularnosci pierwszych singli Monzy Dieter konczy dzialalnosc duetu koncentrujac sie tym samym na uczelni i koncowych w niej egzaminach jednoczesnie oswajajac sie powoli z mysla, iz nie znajdzie sobie miejsca na niemieckiej scenie muzycznej i pozostaje mu zajmowanie sie do konca zycia akcjami, notowaniami i innymi zagadnieniami finansowymi - co stanowi dla niego wyjatkowo gorzka pigulke. Jak sie okazalo wlasnie ta porazka byla kolejnym, niezbednym doswiadczeniem i spowodowala wielki zwrot w zyciu Dietera...(cdn)


......................................................................................................................................................................

(luzne tlumaczenie biografii zawartej w ksiazce „Der Macher” obejmujacej lata 1954 – 1993 oraz informacje wlasne). Dieter Bohlen. Der Macher – Edel Gesellschaft, 97 str.; ISBN 3-927801-62-3 – 1993 autor S. Niedergesäss

opracowal : Robert Lato
......................................................................................................................................................................

 

back